Technik Informatyk…

Mogę pochwalić się teraz że zdobyłem tytuł technika, więc razem z ukończeniem szkoły można mnie tytułować Technikiem Informatykiem (jak też ~85% klasy).

By zdać test, trzeba było zdać jego dwie części: teoretyczną w charakterze testu – który też był podzielony na dwie części, część informatyczną (z której należało uzyskać minimum 50% i część z PP (podstawy przedsiębiorczości) z której należało uzyskać minimum 30% – I praktyczną gdzie musieliśmy skonfigurować PC według zadanych celów – z tej części należało uzyskać minimum 75%.

Ja uzyskałem punktacje na poziomie: 70%/75%/87%, nie jest to może najlepszy wynik ale także na pewno nie najgorszy.

Prócz tego dostałem suplement do dyplomu – w dwóch językach – który mnie informuje jakie powinienem mieć umiejętności i kompetencje, oraz zawody dostępne dla posiadacza dyplomu.

Hm…

Instalacja Windows 98 na Virtualbox

Ostatnio wpadłem na pomysł by zainstalować sobie na virtualboxie stary system operacyjny jakim jest Windows 98. Niestety nie było to łatwe zadanie ponieważ uruchomienia instalacji Win98 zaczyna się w dosie, a dos jakoś w virtualboxie nie chciał poprawnie zadziałać. Przez „poprawnie zadziałać” rozumiem to:

virtualbox

Musicie przyznać że przeprowadzenie instalacji windowsa może być… trudne z takimi dodatkami. Naprawienie tego problemu nie jest jednak takie trudne, należy odznaczyć opcje, którą znajdziemy w ustawieniach maszyny wirtualnej. Trzeba wejść do: System->Akceleracja i odznaczyć opcje Włącz obsługę VT-x/AMD-V. Należy także na czas instalacji wyłączyć porty USB! Czyli w ustawieniach wejść do podmenu USB i odhaczyć opcje Włącz kontroler USB. Teraz instalacja powinna przebiec zgodnie z planem.

Mógłbyś się teraz zastanowić co mają porty USB do instalacji Windowsa 98? Otóż mają, gdy instalator próbuje zainstalować sterowniki do tychże portów – nie udaje mu się i wraca do nas z BSoD-em. A takiej instalacji nie potrzebujemy.

Gdy już zainstalujemy system, dowiemy się o kolejnej przykrej niespodziance. Guest Addons – czyli dodatek który pozwala na „zintegrowanie” maszyny wirtualnej z maszyną hosta, dodaje on dużo potrzebnych rzeczy jak np: sterowniki – nie działa z Windowsem 98. I oczywiście należy szukać zastępstw, jeśli chcemy cieszyć się z pełni działającego systemu Windows ;-).

No ale – można pomyśleć – wykorzystajmy Windows Update! Tam nam coś może znajdzie! Najpierw należy skonfigurować połączenie z internetem – przy domyślnej konfiguracji Virtualbox-a, Windows 98 sam tego nie wykryje. Ale to nie jest problem, należy uruchomić skrót który jest na pulpicie o dużo mówiącej nazwie „Połącz z Internetem

łączenie się z internetem

Wybieramy ostatnią opcje czyli ustawienie ręczne albo sieć LAN. W kolejnym kroku potwierdzamy że to ma być sieć LAN. Następne okienko można ominąć jako że nie musimy (ja nie musiałem) wybierać żadnego proxy. I dalej to już sobie poradzicie. Gdy wyjdziecie już kreatora powinien uruchomić się Internet Explorer 5 (jakże nowoczesna wersja) ze stroną msn (i z błędem 404 – strony nie znaleziono).

Teraz możemy uruchomić Windows Update… I okazuje się że dla nas ta witryna nie zadziała… A dlaczego? Ano dlatego że IE wpada w pętle przekierowań i nijak nie potrafi sobie z tym poradzić… Pierwsze co pomyślałem to to, by zainstalować update do jakże wiekowego Internet Explorera, google na zapytanie windows 98 internet explorer, wypluło stronę: http://www.microsoft.com/downloads/pl-pl/details.aspx?FamilyID=1e1550cb-5e5d-48f5-b02b-20b602228de6 czyli coś czego akurat szukamy… I tutaj pojawia się pierwsze zaskoczenie. Ta strona nie zostanie wczytana ponieważ program wykonał nieprawidłową operacje i zostanie zamknięty…

Jako że nie mamy współdzielonych folderów, a strona nie chce się wczytać bo zawiesza przeglądarkę postanowiłem na maszynie hoście wrzucić potrzebne pliki na płytę (albo raczej do pliku *.iso) by móc w virtualboxie z nich skorzystać.

Po zainstalowaniu Internet Explorera 6 SP 1, okazało się że to dużo nie dało… Strona z Windows Update nadal się nie ładuje… Bieda… No cóż, omińmy to. Zainstalujmy sobie sterowniki grafiki bo te 16 kolorów może irytować. Ale najpierw może zróbmy sobie snapshota maszyny wirtualnej bo te sterowniki jaki zainstalujemy są w wersji beta.

Mamy do wyboru dwie wersje sterowników, sterowniki „fanowskie” o nazwie bearwindows. Albo sterowniki płatne ale trochę bardziej profesjonalne o nazwane SciTech Display Doctor. Te drugie niestety są na licencji trial – ale zgaduje że można to obejść starą dobrą metodą czyli zmianą daty na wcześniejszą w systemie :-P.

Ja zainstaluje sterowniki pierwsze. Jest to dość prosty proces, po ściągnięciu ich wchodzimy do menadżera urządzeń (Mój Komputer->Właściwości). Tam wchodzimy we właściwości karty graficznej na zakładkę sterownik i naciskamy na przycisk Aktualizuj Sterownik.

Tam wybieramy by system utworzył listę sterowników z określonej lokalizacji. Po wybraniu tej lokalizacji (dla mnie to w/w płyta cd) gdzie mamy ów sterownik, (wybieramy sterownik który znajduje się w podkatalogu uni) system powinien pokazać że ten sterownik nazywa się: VBE Miniport – Standard PCI Graphics Adapter (VGA) lub coś w ten deseń. Po jego zainstalowaniu musimy jeszcze zrestartować system.

lepsze kolorki

Po restarcie – który swoją drogą trochę trwał – system się uruchomił i można było zmienić ustawienia na lepsze czyli na większą rozdzielczość ekranu i na więcej kolorów.

Co prawda nie można użyć tego sterownika użyć do czegoś bardziej zaawansowanego bo jak pisze autor:

This driver is intended for using in case when your have some new or unknown video card(s) and you don’t have drivers for it. It’s really better to contact manufacturer of your video card or search THE WEB for the drivers. ONLY if you finally cannot find driver for your video card I recommend you to use mine (vbemp.drv). My driver is very simple one & does not provide any kind of 3D hardware acceleration (DirectX & OpenGL).

Więc fallouta raczej na tym nie odpalę…

System jest już raczej sprawny… wolny jak cholera ale sprawny. Pozostaje kwestia po co instalować taki zabytek jak Win98? Większość gier z tego okres albo jeszcze działa pod XP-kiem (albo jeszcze jakimś cudem pod Vistą/7) lub pod DOSboxem, albo już wszyscy o tych grach zapomnieli…

Materiały:
http://dl.dropbox.com/u/35418266/Windows98Help.iso – Płyta z dodatkami które można sobie wgrać dla komfortowej pracy z Win98. Na płycie są sterowniki do grafiki (obie wersje i ta amatorska i trial) – katalog gfx driver; w katalogu rain znajduje się program do zmniejszenia wykorzystania przez win98 naszego procesora. Zaś ie6setup to nasza aktualizacja Internet Explorera.
http://forums.virtualbox.org/viewtopic.php?t=9918 – Tutorial na którym się opierałem podczas instalacji wingrozy nr: 98

Gears of War

W tej notce mam zamiar napisać swoje wrażenia z gry wydanej 4 lata temu, którą kupiłem chyba rok temu, jednak ze względów technicznych nie mogłem jej zainstalować. Teraz jednak takiej bariery technologicznej nie mam w komputerze więc postanowiłem ją zainstalować i wreszcie przejść.

Pierwsza część Gears Of War, czy jak ktoś woli: Trybów Wojny, wyszła pierwsza na Xboxa 360, a dopiero rok później została przeniesiona na PC-ty (przez polską firmę People Can Fly – która notabene została później kupiona przez Epica). W Polsce została ona wydana przez CD-Projekt, w polskiej kinowej wersji.

Zaczynamy w więzieniu na planecie Sera w którym główny bohater Markus Fenix, odsiaduje karę dożywocia za dezercje. Jego przyjaciel Dominic „Dom” Santiago pomaga mu opuścić więzienie – z rozkazu Pułkownika „Nie lubi cię” Hoffmana – by ten dołączył do armii.

Gra dość skromnie operuje faktami i nie zdradza nam dużo. Wiemy że Fenix miał proces, który według Dom-a był ustawiony. Wiemy że jego ojciec nie chciał dopuścić do wojny. Wiemy że planeta na której rozgrywa się akcja jest zniszczona wojną z czymś co nazywa się Szarańczą, ale co to do cholery jest? Czy dowiadujemy się czegoś więcej podczas kampanii? Tak, ale w większości jest to wiedza z gatunku: „Czym jest Szarańcza?„, albo „Szarańcza – 100 sposobów na śmierć„.

Wracając do fabuły, gdy już wyjdziemy z więzienia, jesteśmy przydzieleni do drużyny Delta, która ma odszukać drużynę Alfa która ma „Rezonator” który „Pozwoli zakończyć wojnę” – rozwalając połowę planety, no ale to taki szczegół.

Czyli nie ma tutaj niczego wyjątkowego, jesteś tym dobrym który ma zniszczyć tych złych dzięki wynalazkowi dostarczonego przez ACME…

Zostawmy fabułę przejdźmy teraz do czegoś co po angielsku nazywa się gameplay. W Gears-ach – jak wcześniej już napisałem – gramy jako Markus Fenix który jest żołnierzem z przyszłości który nosi na sobie pół – albo nawet cały – samochód, widzimy go z perspektywy trzeciej osoby z tak zwanego ramienia, jego głównym celem jest radosne eksterminowanie przeciwników za pomocą karabinu maszynowego który jest przymocowany do piły łańcuchowej. Prócz eksterminacji przeciwników zadaniem bohatera jest krycie się za różnego rodzaju murami, doniczkami, kolumnami itp.

Poziom trudności gry jest dla mnie zagadką, bo o ile całą grę można przejść bez większych problemów według schematu – kryje się za przeszkodą, ostrzeliwuje wroga – to w niektórych miejscach poziom trudności został wywindowany tak do góry że jedyne co gracz mógł w takim momencie zrobić to przekląć głupotę projektantów.

Chociaż może to moja wina że nie grałem w tą grę w co-opie… Tutaj pojawia się kolejny minus tej gry, sztuczna inteligencja nie zachwyca. Ba, czasami jest wprost do dupy. W miejscach gdzie by się przydała – tj. w czasie walk z bosami – zawodzi najboleśniej, bo zamiast pomagać często wpieprza się pod przeciwnika… Te „błędy” nie występowałyby gdybym grał ze średnio rozgarniętym graczem… Ale i tak piętno – albo bomba w kopercie – należy się Epicowi za to że nie wyważył tego w kampanii dla pojedynczego gracza.

Ostatnią sprawą z jaką chciałbym tutaj poruszyć to oprawa graficzna. Nie jest ona brzydka, jest spójna graficznie – zawsze prezentuje nam kolory w „odcieniach brudu” jak to Yathzee powiedział. Nie razi, da się przeżyć.

I to w sumie tyle chciałem powiedzieć o tej grze, fajnie się raz to przeszło… ale więcej razy raczej już tego nie przejdę – no chyba że będę bardzo zdesperowany. O multiplayerze nie będę się wypowiadał jako że nie grałem i raczej nie zagram – bo sam multiplayer jest już martwy. A o Games For Windows – LIVE – wynalazku Microsoftu z którego korzysta ta gra – napiszę w innej notce, mam nadzieje że już niedługo.

PS: Mam nadzieje że nie przynudzałem – za mocno – w moich wrażeniach z gier.

Dwarf Quest

We wcześniejszym poście poinformowałem że zabieram się za 2d a nie za 3d, taki mój wybór. Jako bibliotekę graficzną wybrałem SDL-a który swoje już na koncie ma, z wersji 1.2 – bo tylko ona jest dostępna jako stabilna.

We znaki wdała mi się silnikologia – czyli maniera by zamiast gry stworzyć silnik do gry. Po tym jak 5 razy przepisałem kod na nowo, udało mi się to przezwyciężyć. Co prawda gry jeszcze nie ma, i pewnie jeszcze trochę minie zanim wydam jakąś alphe, ale chciałbym się już teraz pochwalić nad czym pracuje. Mam nadzieje że to mnie zmotywuje do dalszego działania i nie usunięcia kodu źródłowego gry po paru dniach.Czytaj dalej »

Z tym OpenGL to sobie poczekamy…

We wcześniejszym poście poinformowałem że zabieram się za naukę OpenGL-a. Po przeczytaniu paru części tutoriala uznałem jednak że nie będę się za to zabierał teraz… Poczekam aż do OpenGL 3.2 będą lepsze kursy, albo poduczę się angielskiego na poziom umożliwiający mi czytanie jakiś poważniejszych publikacji związanych z OpenGL, matematyką, gamedevem itp.

No cóż OGL odkładamy na później.

Jako że 3D jest dla mnie trochę zbyt wielkim wyzwaniem, postanowiłem zrobić coś mniejszego w 2D gdzie mógłbym podszkolić się w pisaniu większych projektów niż „Hello World”.

Jako bibliotekę graficzną wybrałem Simple DirectMedia Layer. Teraz można oczekiwać rezultatów.

Soup Filter 2.0

Nowa wersja skryptu który pozwala na filtrowanie soupów ukazała się!

Ta wersja pozwala na filtrowanie wyników teraz także w ‚strumieniu’ przyjaciół i gdy przeglądamy wcześniejsze posty. Nie działa to jednak gdy przeglądamy soupa który jest w trybie endless scrolling. Zaimplementowałem także możliwość filtrowania gdy wyszukujemy czegoś, ale serwer nie lubi takich kombinacji i zwraca błąd.

Skrypt wymaga greasemonkey-a, a co za tym idzie również firefoxa. Dla innych przeglądarek skrypt powinien pojawić się później.

Skrypt można pobrać tutaj: http://psychobsoftware.cba.pl/dev/soup/

Egzamin Dojrzałości zdany…

Egzamin dojrzałości – zwany teraz maturą – zdany. I o dziwno nawet lepiej niż mi się zdawało, bo ja liczyłem na coś pokroju 30% 30% 30% a wszyło lepiej…

Nie będę się jednak chwalił na ile zdałem bo jednak nie ma czym – nie są to wyniki pokroju 90% 100% 90% ;). Teraz muszę jedynie znaleźć interesujący kierunek w jednej z okolicznych uczelni.

No ale co tu dużo mówić, nie trzeba martwić się szkołą – tylko dostaniem się na studia – więc można zabrać się za programowanie w pełnym etacie… No chyba że znajdę sobie jakąś robotę na wakacje.

Czy mam tytuł technika pochwalę się w gdzieś tak na początku września gdy będą wyniki z egzaminu zawodowego.